Typy |Informacje dla narciarzy |ulotki
„— Wie pan, która godzina — pyta z nieśmiałym uśmiechem, jakby to on był winien, że tak późno. Już taki jest ten Kazimierz Zabłocki. Z natury. — Druga dochodzi — Informuje, nie czekając na odpowiedź. — Druga w nocy. Tyle godzin przegadaliśmy.
Mówię, że po to przyjechałem.
— No tak, ale i pospać pora. Wyśpi się pan, zjemy śniadanie i pokażę panu tę drogę. Dwie drogi — poprawia się — na Zrąb, ten przystanek autobusowy, i tę drugą, na Suchodębie.
Zabłocki wychodzi życząc mi dobrej nocy. Wsuwam się pod pierzynę. Pachnie przyjemnie rześką świeżością płótna. Podczas naszej rozmowy chmury rozpełzły się i księżyc zalewa izbę swoim chłodnym światłem. Szyby w kredensie lśnią lodowatym blaskiem, a za nimi widzę wyraźnie serwis do kawy — filiżanki ze złotym szlaczkiem, pękaty dzbanek Od Mariana...
W kącie na krześle leży spora paczka. Wiem, co w niej jest. Dla sądu dowody rzeczowe, dla każdego części damskiej garderoby, dla Krystyny Zabłockiej niemalże relikwie.
Przymykam oczy. Już prawie przez sen dociera do mnie świadomość, że od tamtej nocy nikt tu nie spał. To była wersalka Basi.
Nie, nie przyśniła mi się ani Barbara, ani Marian, o którym w ciągu tych kilku nocnych godzin mówiliśmy może nawet więcej niż o niej. Do końca nie znaleźliśmy jednoznacznej odpowiedzi na pytanie dlaczego zabił“(3)
weekend majowy w górach |BetFair |hotele kotlina kłodzka
„— Wie pan, która godzina — pyta z nieśmiałym uśmiechem, jakby to on był winien, że tak późno. Już taki jest ten Kazimierz Zabłocki. Z natury. — Druga dochodzi — Informuje, nie czekając na odpowiedź. — Druga w nocy. Tyle godzin przegadaliśmy.
Mówię, że po to przyjechałem.
— No tak, ale i pospać pora. Wyśpi się pan, zjemy śniadanie i pokażę panu tę drogę. Dwie drogi — poprawia się — na Zrąb, ten przystanek autobusowy, i tę drugą, na Suchodębie.
Zabłocki wychodzi życząc mi dobrej nocy. Wsuwam się pod pierzynę. Pachnie przyjemnie rześką świeżością płótna. Podczas naszej rozmowy chmury rozpełzły się i księżyc zalewa izbę swoim chłodnym światłem. Szyby w kredensie lśnią lodowatym blaskiem, a za nimi widzę wyraźnie serwis do kawy — filiżanki ze złotym szlaczkiem, pękaty dzbanek Od Mariana...
W kącie na krześle leży spora paczka. Wiem, co w niej jest. Dla sądu dowody rzeczowe, dla każdego części damskiej garderoby, dla Krystyny Zabłockiej niemalże relikwie.
Przymykam oczy. Już prawie przez sen dociera do mnie świadomość, że od tamtej nocy nikt tu nie spał. To była wersalka Basi.
Nie, nie przyśniła mi się ani Barbara, ani Marian, o którym w ciągu tych kilku nocnych godzin mówiliśmy może nawet więcej niż o niej. Do końca nie znaleźliśmy jednoznacznej odpowiedzi na pytanie dlaczego zabił“(3)
weekend majowy w górach |BetFair |hotele kotlina kłodzka